Znasz to uczucie? Siedzisz, marzysz… i nic się nie dzieje
Siedzisz na kanapie. W głowie myśli o bieganiu, wspomnienia z dawnych treningów, adrenalina, endorfiny… A w rzeczywistości? Nic. Zero ruchu. Znasz to uczucie?
Ja znam aż za dobrze.
Po długim okresie aktywności i systematycznego biegania… przyszła przerwa. Taka nieplanowana, rozciągnięta w czasie. Od listopada 2024 roku praktycznie nie ruszyłem się z miejsca. Żadnych treningów, żadnych kilometrów. Tylko ciągłe mówienie sobie: „muszę znowu zacząć”, „chciałbym wrócić”, „może od jutra”.
Tymczasem dzień mijał za dniem, tydzień za tygodniem. Aż zastał mnie kwiecień.
Chęci nadal są. Nawet duże. Ale lenistwo? Ogromne. Wymówki? Jeszcze większe. Praca, zmęczenie, pogoda, czas, obowiązki… Wszystko po kolei.
Ale dość tego. Czas się ruszyć.
Nie czekać na idealny moment. Nie czekać na przypływ motywacji. Po prostu wstać. Założyć buty. Zrobić pierwszy krok.
Bo nikt za mnie tego nie zrobi.
