Czas ruszyć… czyli jak wyzwanie z Garmina pchnęło mnie do działania
Dość tego lenistwa!
Od dłuższego czasu powtarzam sobie, że trzeba się ruszyć, zacząć coś robić. I co? Od października praktycznie nic. Jasne, pracuję zawodowo — intensywnie, czasem po 12 godzin — ale poza tym? Cisza. Zero ruchu. Żadnej aktywności.
Ciągle to samo uczucie: znużenie, zmęczenie, brak energii. A przecież chcę biegać, chcę coś zmienić. Ale kończy się na chceniu. Zawsze znajdzie się wymówka:
„Dziś nie, bo byłem w pracy.”
„Jutro też idę do pracy, muszę odpocząć.”
A jak mam dzień wolny? To przecież idealna okazja… do regeneracji po pracy.
I tak dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Motywacja? Chęć zmiany? Niby jest, ale nijak nie przekłada się na działanie.
Aż tu nagle — pojawia się coś zupełnie innego. Nie cudowne olśnienie. Nie nagły zryw. Pojawia się wyzwanie. Garmin. A dokładniej: koleżanka z pracy rzuca mi wyzwanie przez aplikację.
Od 1 do 30 maja trzeba przebiec co najmniej 35 km. Niby niedużo, ale z moją formą? To już coś. Zwłaszcza, że ona jest naprawdę mocna i nie odpuści. A ja? Ja chcę wygrać. Nie tylko z nią, ale przede wszystkim z samym sobą.
Wyzwanie przyjęte. Czas ruszyć. Czas BIEGAĆ.
